ŚCIEŻKA A
NAJCZĘSTSZY PRZYPADEK
Sklep jest,
ale nie sprzedaje
Ruch jest, koszyki się zapełniają, a zamówień jak na lekarstwo. Poznacie to po tym, że:
Koszyki są porzucane
Klient dochodzi do checkoutu i znika. Zwykle na widoku kosztu dostawy albo obowiązkowej rejestracji.
Karta produktu nie przekonuje
Trzy zdania od producenta, jedno zdjęcie i tabela parametrów. Klient nie ma z czego wywnioskować, czy to jest to, czego szuka.
Na telefonie to droga przez mękę
Większość ruchu przychodzi z komórki, a formularz zamówienia był projektowany na desktopie.
Wtyczka na wtyczce
Każda funkcja dołożona osobnym dodatkiem. Sklep ładuje się wolno i po każdej aktualizacji coś przestaje działać.
Co robimy w tym wypadku: zaczynamy od przejścia całej ścieżki zakupu jak klient - od wejścia z Google po potwierdzenie zamówienia. Zwykle wąskie gardło jest w dwóch, trzech miejscach i to je naprawiamy w pierwszej kolejności. Adresy produktów i kategorii przekierowujemy, żeby nie stracić pozycji.



